niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 2

Następnego dnia obudziłam się o wiele wcześniej niż poprzedniego. Nie mogłam spać przez całą noc. Bo myślałam o tym co się stało dzień wcześniej. Wkońcu wstałam z łóżka, umyłam się, ubrałam, uczesałam i zjadłam śniadanie. Potem postanowiłam iść na spacer, przejść się po parku. A z tego powodu, że uwielbiam długie spacery nie mogłam sobie odmówić. Złapałam jeszcze tylko w rękę torebke, włożyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z domu. Szłam spokojnie rozglądając się po Legnicy. Po 10 minutach drogi doszłam do parku, usiadłam tam na ławce i zaczęłam się przyglądać kaczkom i łabędziom pływającym po stawie. Nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu:
~Cześć!-usłyszałam znany mi już wcześniej głos, odwrociłam się i ujrzałam Jasia
~Hej. Wystraszyłeś mnie-odpowiedziałam
~W takim razie przepraszam-mówiąc to usiadł koło mnie na ławce-i znowu się widzimy-po chwili dodał
~No jakoś tak wyszło. A co tu robisz? I jak mnie poznałeś? -zapytałam sciagając okulary-Miałam przecież na sobie ciemne okulary i zresztą widzieliśmy się tylko raz.-zapytałam
~Olka, takich dziewczyn jak ty się nie zapomina, a jestem tu z psem. Tam biega-wskazał ręką na Ariego i go zawołał

Gdy podszedł pogłaskałam go i chwilę się z nim pobawiłam. Potem pożegnałam się z Jasiem:
~Wiesz co...musze już lecieć. Pa
~Pa! Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy!

Gdy tylko oddaliłam się od Jasia i byłam pewna, że mnie już nie widzi zaczęłam piszczeć sama do siebie ze szczęścia. Przy nim wolałam zachować spokój. Po 20 minutach drogi dotarłam w końcu do domu, wchodząc rzuciłam torebke na kanape w salonie. Wzięłam z kuchni jabłko i rozłożyłam się na kanapie przed telewizorem. Sięgłam po torebkę leżącą tuż obok, by wyciągnąć telefon. Wtedy wypadła z niej jakaś karteczka. Podniosłam ją z podłogi i z uśmiechem na twarzy przeczytałam "Zadzwoń! Czekam :)" i podany był numer telefonu. Domyśliłam się, że to Janek bo tylko z nim tego dnia się widziałam. Wachałam się czy zadzwonic, ale w końcu wykręciłam numer telefonu do Jasia i już po chwili usłyszałam w słuchawce jego głos, jakby czekał na mój telefon:
~Halo?
~Cześć! To ja. Olga
~No hej. Ciesze się, że zadzwoniłaś!
~To miło. A chciałeś coś konkretnie?
~No tak. Może wyjdziemy gdzieś razem? Do jakiejś kawiarni, do kina? Gdzie tylko zechcesz. Co ty na to?
~Czemu nie. Kiedy? Gdzie? I o której?
~Dziś o godzinie 13.00. Za dwie godziny. Możemy się spotkać tam gdzie rano w parku. Pasuje?
~Pewnie. W takim razie dozobaczenia!
~Pa, dozobaczenia.

Zaczęłam się cieszyć w głębi duszy. Musiałam się jakoś fajnie ubrać i uczesać, a miałam wkońcu tylko niecałe dwie godziny. Nie lubiłam nosić sukienek ani spódnic, znalazłam więc w szafie jakieś krótkie szorty i jasnozielony, błękitny top. Zjadłam coś na szybko i tuż przed wyjściem rozczesałam jeszcze włosy. O 12.30 wyszłam z domu, o 12.50 byłam już na miejscu. Jaś tam już na mnie czekał siedząc na ławecze z bukietem róż w ręce.
__________________________________________________________
I jak? Podoba się? :) Dziękuję za wszystkie wejścia, które do tej pory się pojawiły! :) Zapraszam też na mojego wattpada: http://www.wattpad.com/user/firaneeczka/about

Rozdział 1

Cześć! Mam na imię Olga i mam 17 lat. Przyjaciele mówią na mnie Olka, nawet nie wiem skąd to się wzięło. Mam zielone oczy i jestem blondynką. Chodzę do 2 klasy liceum. Mieszkam w Legnicy od zawsze. Bardzo lubie to miasto i ciesze się, że akurat tu mieszkam. Moim idolem jest jutuber Jan Dąbrowski. Uwielbiam go! Niestety nie miałam okazji jeszcze go poznać, ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

Niedawno skończył się rok szkolny i teraz mamy początek wakacji. Bardzo się z tego powodu cieszę, pomimo, że nigdzie w tym roku nie wyjeżdżam, a przynajmniej narazie nie planuję żadnych wyjazdów. Wstałam dzisiaj rano jak zwykle około godziny 12.00. Umyłam się, uczesałam w wysokiego koka i włożyłam na siebie białą koszulke JDabrowsky Wear i krótkie szorty. Zjadłam na śniadanie tosty, a potem spakowałam w torebke najpotrzebniejsze rzeczy, aby wyjść z domu. Złapałam jeszcze tylko zieloną teczke z dokumentami dotyczącymi pracy, włożyłam miętowe trampki i wybiegłam z domu na miasto. Musiałam zanieść do butiku jakieś papiery i dokumenty o umowę o prace. Chciałam sobie trochę w wakacje więcej dorobić. A więc szłam spokojnie chodnikiem po Legnicy sprawdzając czy w teczce mam wszystkie dokumenty. Nagle ktoś wpadł na mnie od tyłu, a ja upuściłam na ziemię wszystkie papiery. Chciałam zacząć je zbierać, ale niestety wiatr jej rozwiał po całym mieście. Wkurzona odwróciłam się i właśnie miałam zacząć wrzeszczeć na chłopaka nieco starszego ode mnie, który wpadł na mnie gdyż nagle uświadomiłam sobie kto to jest. Przede mną stał wysoki brunet o piwnych oczach. Był to sam Jan Dąbrowski. Zaniemówiłam. Chłopak zaczął mnie przepraszać i dopytywać się czy może mi jakoś wynagrodzić to zdarzenie. Po chwili ogarnęłam się i odpowiedziałam jak gdyby nigdy nic:
~No nie wiem. To były dla mnie bardzo ważne dokumety. Masz szczęście, że w komputerze mam kopie zapasową.
~To świetnie. I jeszcze raz bardzo przepraszam. A tak wogule to cześć, Janek jestem.
~Cześć, wiem jak masz na imię. Ja jestem Olga.
~Miło mi.
~Mi też.
~Mieszkasz tu w Legnicy?-zapytał mnie Jan
~Tak.-krótko odpowiedziałam-no to cześć, ja już musze lecieć. Pa-po chwili dodałam i się oddaliłam
~Dozobaczenia!-usłyszałam jescze z daleka krzyk Jana

Wróciłam odrazu do domu. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łużko. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się stało. Najzwyczajniej w świecie rozmawiałam sobie z Jasiem Dąbrowskim.
_____________________________________________________
O to pierwszy rozdział mojego FF o Jasiu. Piszcie czy Wam się spodobał i czy waszym zdaniem powinnam dalej go pisać. :) To opowiadanie piszę także na wattpadzie. Tam rozdziałów jest już o wiele więcej. Jeśli ktoś woli czytać właśnie tam to zapraszam --->http://www.wattpad.com/user/firaneeczka/about